wtorek, 30 kwietnia 2013

Rozdział III

Obudziłam się ze strasznym bólem głowy, czułam, jak to cholerstwo rozsadza mi czaszkę. Odruchowo spojrzałam na zegarek. *Do jasnej, przecież jest 3:17, właśnie powinnam smacznie spać wtulona w moją poduszkę, a nie siedzieć gapiąc się na projektor wyświetlający godzinę na mojej ścianie..* Chwilę jeszcze zastanawiałam się co powinnam zrobić, ból głowy nadal nie dało Sobie zapomnieć. Chwyciłam róg pościeli jednocześnie odgarniając ją z Siebie, po czym udałam się do kuchni po szklankę wody. Mama zawsze powtarzała, że na ból głowy pomaga szklanka czystej wody i sen. W moim przypadku jednak to drugie było prawie niemożliwe, przynajmniej na razie, postawiłam więc na wodę. Pewnie dziś było by jakieś święto gdybym wychodząc po ciemku nie potknęła się o milion rzeczy leżących na mojej drodze do drzwi. Tak więc pomijając sceny w których leżę na podłodze, po potknięciu się o buta, butelkę czy książkę, NARESZCIE dotarłam do drzwi. Po cichu, tak by nie obudzić mamy, wymknęłam się z pokoju. Pech chciał, że mój pokój znajduje się na końcu korytarza na piętrze. Miałam więc kawałek drogi. Po cichu schodząc po schodach usłyszałam szmery w kuchni i dźwięk stawianej na blat szklanki. Przestraszyłam się trochę więc schodziłam ostrożnie. Będąc już u podnurza schodów, zatrzymałam się by ochłonąć, po czym wystawiłam głowę za róg, by ujrzeć osobę w kuchni. Gdy zobaczyłam to, czego chciałam, byłam zaskoczona!
- Josh ?! - wolałam się upewnić.
- O! Hej mała, co ty tu robisz o tej porze? Mam nadzieję że Cię nie obudziłem..- po tych słowach podszedł do mnie i przytulił tak, jak to zawsze robi, tak ojcowsko, czule.
- Nie.. ale.. nie wiedziałam że przyjedziesz .
- Jak to nie? Przecież wczoraj rozmawiałaś ze mną przez telefon.. tyle że miałem przyjechać jutro po południu a nie w nocy. Nie pamiętasz? Przecież byłaś taka podekscytowana kiedy rozmawialiśmy..
- Ja...- powoli zaczął do mnie napływać sen.. ten sen który śnił mi się tej nocy..'' Przyjechałem z Joshem jakieś 20 minut temu ..'',
'' Josh, tak bardzo tęskniłam ! Przyjezdzaj częściej, błagam ! Przynajmniej Ty. '', '' A kto to ten cały Harry ? '', '' - Kto nim kierował ?
- Twój ojciec ....''..

- Mała? Kochana co się dzieje? - Josh spytał mnie z troską w głosi, jego głos wyrwał mnie z wspomnień nocy.
- Umm.. nic, wszystko OK - Nie chciałam go martwić, wolałam skłamać, chociaż wiedziałam, że długo to nie potrwa, Josh znał mnie lepiej niż ktokolwiek, wiedział kiedy kłamię.
- Kat, co się dzieje? Siadaj, posłucham - wskazał ręką na krzesło barowe przy blacie, tuż obok tego przy którym siedział przed chwilą.
- Wiesz.. to bardzo skomplikowane..
- Postaram się zrozumieć. - uśmiechną się do mnie ośmielająco.
- No dobrze, ale powiedz mi najpierw.. znasz jakiegoś Harry'ego ?
- No znam, znam. Gram z nim i z Niall'em którego znasz w zespole. Jest tam jeszcze Lou, Zayn i Liam, a co ?
- no bo.. eh posłuchaj .. - po tych słowach opowiedziałam mu cały sen. Od ''A'' do ''Z''.
Po wszystkim jego oczy były szersze niż moje o przynajmniej 2 razy.
- No Kath, powiem Ci, że nie dziwię się że Boli Cię głowa po tym wszystkim..
- No właśni.. ej ! Nic nie mówiłam o bólu głowy!
- Nic nie musisz mówić kochanie - zaśmiał się.
- No i co o tym wszystkim sądzisz ? - oczekiwałam sensownej odpowiedzi.
- Nie wiem, ale wiem jedno, nie martw się tym, mogę Cię zapewnić że to tylko sen, idź teraz spać, pogadamy o tym jutro.
- No dobrze, kocham Cię, dobranoc - ucałowałam brata w policzek, w tle usłyszałam jeszcze jego odpowiedź, ale teraz liczyło się dla mnie łóżko i sen..


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz